22 sierpnia 2019


Mt 22,1–14

„Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nieubranego w strój weselny. Rzekł do niego: «Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?». Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: «Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów». Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych”.

Pewien teolog ostatnie dni przed śmiercią wypełnił rozmyślaniem i rozmowami o tym, czy będzie zbawiony i jak będzie w niebie. Jezus uchylił rąbka tajemnicy i co nieco powiedział na ten temat. Swoim zwyczajem ujawnił tylko to, co najważniejsze w tej prawdzie dla człowieka, a więc to, co pomoże mu w niebie się znaleźć. A zatem co?

Przede wszystkim potwierdził, że niebo jest, a życie w nim podobne jest do uczestnictwa w weselu bliskiej osoby. Jej, Boga, szczęście staje się szczęściem weselników. Człowiek otrzymuje także prawo korzystania z dobrobytu nieba.

Bóg hojnie szafuje zaproszeniami do zbawienia i nieba. Nikt na sądzie ostatecznym nie będzie mógł bronić się przed sprawiedliwością Bożą, twierdząc, że Bóg jest winien jego odrzucenia. Jezus jasno określa powinności człowieka w tym względzie. Człowiek przede wszystkim winien uznać nieodzowną konieczność zbawienia dla siebie, czuwać i być gotowym w chwili, gdy będzie mu dawane, i oczywiście pragnąć go i chcieć.

Wielu, mówi Jezus, odrzuca dar zbawienia i nieba, i to z błahych powodów. Po czym rozpoznać, że nie popełnia się tego błędu? Można zafascynować się Ewangelią, czytać ją systematycznie, wsłuchiwać się w nią, zanurzać w jej pięknie, uważać za arcydzieło literatury i na tym w stosunku do niej poprzestać. Ewangelię należy czynić, wedle niej myśleć, wybierać i postępować. Wielu, mówi Jezus, woli zajmować się sprawami doczesnymi, wielu doczesność stawia ponad wieczność, a ciało ponad ducha.

Wszystkich czeka dzień prawdy, dzień sądu ostatecznego. Wówczas jawnym się stanie, kto jest prawdziwym chrześcijaninem, przyodzianym w szatę, czyli kopią Jezusa, a kto oszustem i obłudnikiem religijnym. Na nic się nie przyda to, że na ziemi ludzie, którzy nie są w stanie przejrzeć cudzego serca, okrzyknęli go wybitnym i wielkim chrześcijaninem.

#Nieczynienie Ewangelii pozbawia zbawienia i nieba.

ks. Rafał Buchinger